poniedziałek, 29 czerwca 2015

W miejskim ogrodzie jak w lesie...

Kiedy ogród nabiera dojrzałości, a drzewa osiągają rozmiary kilkudziesięciu metrów nawet miejski ogród może zacząć wyglądać jak tajemniczy las. Tak właśnie wygląda otoczenie domu moich Teściów w Opolu. Pokazywałam Wam fotki z tego ogrodu rok temu TUTAJ.  Dzisiaj zapraszam ponownie na odkrywanie urokliwych zakątków.


Dom opasują szczelnie pnącza: aktinidie, milin, bluszcz i klematisy. Razem tworzą niezwykłą mieszankę barw i kształtów liści, dekoracyjną przez cały rok.



Pnącza stanowią również piękne tło dla innych roślin - dekoracyjnych z kwiatów jak posadzone przed domem hortensje, czy niezwykłych kolorów liści jak purpurowe  oxalisy w donicach.



Duże drzewa dają  schronienie wielu ptakom (ach te ich koncerty!), ale także dają sporo cienia i półcienia. Dlatego w ogrodzie dominują nasadzenia z roślin, które doskonale sobie radzą w takim otoczeniu: irgi, ostrokrzew, derenie, hortensje, hosty, paprocie,  miodunki. Odpowiednio zestawione ze sobą zachwycają kontrastem barw, kształtem liści, pokrojem itp. cechami. Kto powiedział, że cienisty ogród musi być nudny?










wtorek, 23 czerwca 2015

Zapraszam na spacer po ogrodzie

Słońce i deszcz na przemian sprawiły, że ogród po prostu buchnął zielenią.  Tak przyjemnie jest teraz wyjść z domu i spacerować pomiędzy roślinami.  Patrzeć na festiwal barw i kształtów, cieszyć się zapachami kwiatów. Wokół uwijają się owady, pracowicie zapylające rośliny.  Ku przerażeniu niektórych moich znajomych w moim ogrodzie zawsze zostawiam kilka kęp pokrzyw, których liście są przysmakiem gąsienic motyli. Niech sobie jedzą, na zdrowie :)  Z radością obserwuję też pękate, włochate trzmiele, dla których w ubiegłym roku moje dzieci zrobiły owadzi domek. Ktoś ze mną dziś pospaceruje po ogródku?












piątek, 19 czerwca 2015

Plastikowy kamień z fontanną - kit czy hit?

Skalniak przy moim tarasie ukrywa pozostałości po poprzednich właścicielach. Nie chodzi mi oczywiście o samych poprzedników, bo o ile wiem są cali, zdrowi i mają się dobrze, a o schody jakie wylali zgodnie ze swoją dość dziwaczną koncepcją użytkowania tarasu. Jakoś trzeba było je schować, bo rozbiórka byłaby mocno pracochłonna. Zaizolowaliśmy więc ścianki, nasypaliśmy ziemi i obłożyliśmy kamieniami. Rośliny ładnie zagospodarowały resztę. Do czasu...
Porządki na skalniaku planowałam od dawna.  Część roślin zasadzonych wiele lat temu rozrosła się, inne wyginęły lub straciły ładny wygląd. Fontanny nie planowałam, sama się wprosiła po ubiegłorocznych Targach Zieleń to Życie. Widzicie ją na zdjęciu?


Stoisko targowe firmy Chomik na jakimś forum dyskusyjnym nazwano "najbrzydszym". I szczerze mówiąc wcale się nie dziwię. Nagromadzenie kiczu na m2 mogło przyprawić o ból zębów. Plastikowa grecka bogini lejąca wodę z dzbana obok sztucznego pniaka tryskającego wodą spod korzeni, w tle siusiający chłopczyk i wulkaniczna kaskada, a obok sztuczne drzewka.  Disneyland by się zawstydził! Pojedyncze przedmioty, odpowiednio zaaranżowane pewnie się jakoś bronią ale wystawione w hurcie robią dość zaskakujące wrażenie. Jakim cudem rzuciła nam się w oczy mała fontanna z obiegiem zatkniętym do dziś nie wiem.  W każdym razie do domu przytargaliśmy sztuczny głaz.


Przeleżał dzielnie na tarasie całą zimę, bo nie zdążyłam demolki skalniaka zrobić jesienią. Tegoroczna wiosna szeroko zakrojonym pracom ogródkowym sprzyjała średnio, za to chwastom  było bardzo dobrze. Trawa zaczęła masowo przerastać kamienie i skalniak wołał o pilną pomoc. Zresztą sami zobaczcie:


Wyrywanie roślin oplatujących korzeniami kamyki to wbrew pozorom spore wyzwanie. Siłownia to przy tym pikuś. Tak skalniak wyglądał po odchwaszczeniu, pozbyciu się kilku roślin i zamontowaniu fontanny:


Przycięcie pozostałych krzaczków nie doczekało się na razie fotorelacji ;)
Ptaki traktują fontannę jak poidełko i zlatują się rano z całego ogrodu. Niektóre nawet pluskają się w płynącej wodzie. Fajnie jest sobie na nie popatrzeć.
Pomiędzy kamieniami ułożyłam mech, który codziennie podlewam i ciekawa jestem, czy się przyjmie.Byłoby miło z jego strony, bo wygląda bardzo ładnie.


czwartek, 18 czerwca 2015

Na górze róże...

Zima była łagodna, więc róże kwitną jak szalone. Zaglądają nam do okien, otulają zapachem każdą dróżkę.  No i oczywiście cieszą oczy!


W moim ogrodzie rosną w kilku miejscach, osłoniętych od zimnych wiatrów.  Różna grządka rozciąga się m.in. wzdłuż muru tuż przy tarasie. Dzięki temu ja mam piękny widok, a roślina dodatkową ochronę.




Białe miniaturki to prezent od znajomych. Przyniesione w doniczce zamiast okolicznościowego bukietu znalazły schronienie w ogrodzie.


Towarzyszą im dwa krzaczki miniaturowych róż, które przyniosłam jako trofeum z Targów Ogrodniczych.


Żółte róże witają gości przed nasza posesją. Cała południowa wystawa jest obsadzona kwiatami w ciepłych barwach, więc i nasze "słoneczka" świetnie tu pasują. Bałam się, czy zniosą tyle godzin słońca co dnia, ale doskonale sobie radzą.



Do kuchni zagląda nam przez okno róża pnąca w odcieniu głębokiej czerwieni. O nią muszę dbać najbardziej, bo ma najtrudniejsze warunki. Rosnąc przy schodach na taras, przy ścianie której nic nie osłania, jest narażona i na wiatr i na ostre słońce z rana i na szybkie przesychanie gleby.



Róże pnące na pergoli mają pod tym względem lepiej. Tu ściółkowana ziemia i towarzystwo innych roślin stwarzają bardziej dogodne warunki do rozwoju.





Szkoda, że nie mam już miejsca na kolejne krzaczki, bo chętnie przygarnęłabym kilka ciekawych odmian :)

niedziela, 31 maja 2015

K(o)lonizacja

Klony to bardzo popularne drzewa. Kto z nas nie zna charakterystycznego kształtu liści tych drzew, albo jako dziecko nie przyklejał sobie klonowych "nosków"? Jeśli wierzyć Wikipedii istnieje ponad 100 gatunków klonów na całym świecie. Mnie najbardziej interesują trzy sztuki jednej, pospolitej odmiany. Dlaczego? Bo rosną tuż przy moim płocie. A także nieustannie próbują kolonizować mój ogródek.


Klony posadzili ponad 10 lat temu moi sąsiedzi, bo ktoś im doradził że szybko urosną. Faktycznie, z rozrastaniem się nie miały najmniejszego problemu. Utworzyły wielgachną, gęstą zieloną koronę, która ładnie wygląda, ale sprawia wiele problemów zarówno swoim gospodarzom jak i nam. Co roku nasze okna, parapety, samochody zaparkowane przed domem wyglądają tak:


Żółty pyłek nie tylko paskudnie wygląda, ale również uczula. Cierpi na tym moja alergiczna córka, bo klony rosną tuż na wprost jej okien. Po przekwitnięciu kwiatostany opadają oblepiając nam taras i  ścieżki.


Kiedy mija wiosna można na chwilę odetchnąć z ulgą. Krótką chwilę, bo jesienią dla odmiany liście zapychają rynny.  Ale najgorszy problem to rozpełzające się wszędzie siewki. Nie ma chyba miejsca na ogrodzie skąd bym ich już nie wyciągała. Wystarczy mała szpara czy dziurka i mały klonik już się w niej instaluje.

Oczywiście te problemy nie dotyczą tylko nas, mają je również nasi sąsiedzi. Posadzić łatwo, ściąć kilkunastoletnie drzewo zdecydowanie trudniej. Po pierwsze trzeba najpierw uzyskać zgodę na wycinkę, po drugie zatrudnić fachowca który wytnie drzewo nie narażając na niebezpieczeństwo stojących  obok budynków i ich mieszkańców. Dlatego warto trzymać się starej, sprawdzonej zasady: zanim zasadzisz drzewo w swoim ogrodzie zastanów się jakie będzie za klika, kilkanaście i kilkadziesiąt lat.  Moich sąsiadów, ludzi w mocno podeszłym wieku jestem w stanie zrozumieć. Chcieli szybko i tanio uzyskać trochę cienia w ogrodzie.  Ta sama myśl przewodnia przyświecała projektantowi ogrodu moich drugich sąsiadów, który na środku klombu przewidział miejsce dla rozłożystego dębu. Niestety,  tu wizja architekta i oczekiwania właścicieli ogródka rozminęły się całkowicie. Oni oczekiwali ładnego, ale niedużego drzewka. Kiedy więc dąb dorósł do ok czterech - pięciu metrów postanowili go przycinać, aby się dalej nie rozrastał.  Drzewko walczy jak lew i w miejsce obciętego przewodnika co roku wypuszcza nowy pęd kierujący się ku górze. Sąsiedzi go przycinają i tak w kółko. W efekcie zamiast ozdoby centralnej części ogrodu mają zielony pompon na coraz grubszym pniu. Zważywszy na fakt, że dęby to potężne i długowieczne drzewa czeka ich jeszcze wiele lat nierównej walki i coraz bardziej nienaturalny wygląd rośliny. A przecież nie tak miało być!


Pewnie każdemu zdarzyło się posadzić w ogrodzie roślinę mocno ekspansywną, nadmiernie sie rozrastającą lub kompletnie nie pasującą do koncepcji ogrodu. O ile jednak mniejszych roślin i krzewów można się stosunkowo  łatwo pozbyć, to ze źle dobranym drzewem po kilku latach może być trudno się rozstać.

piątek, 15 maja 2015

Zachwycająca wisteria

Glicynia to roślina ciepłolubna, pochodząca z Dalekiego Wschodu, po wyjątkowo mroźnej zimie może nie zakwitnąć. Na szczęście w tym roku zima była łagodna, a nasze wisterie po kilku latach nierównej walki z klimatem już się nieźle rozrosły i wreszcie mamy na altanie upragnione girlandy kwiatów.




Glicynie rosną u nas osłonięte murkiem od chłodnych wiatrów. Pomimo tego w pierwszych latach kilka razy zdarzyło się, że podmarzły. Na szczęście to żywotne pnącze i szybko wypuszczały nowe pędy. Posadziliśmy przy altanie odmianę niebieską i białą. Niebieska kwitła już kilkakrotnie, biała pierwszy raz wypuściła paki. Czekam z niecierpliwością kiedy zobaczę jej kwiaty.  Jak mało nam potrzeba, by się cieszyć, prawda?