wtorek, 2 października 2012

Zielony Płot

Lubicie oglądać programy typu "ogrodowe metamorfozy"? Do paskudnego, buro-nijakiego zakątka przyjeżdża ekipa i zaczyna się prawdziwa magia. Szast-prast i już zieleni się świeżo rozwinięty dywanik murawy. Szur, szur - zamiast udeptanej ziemi  bieli się ścieżka ze żwiru. Tam staje dwumetrowe drzewko, tu zagonek kwitnących bylin, jeszcze tylko leżaczek i  można wypoczywać. Bez żmudnego wysiewania, czekania aż urośnie, podwiązywania, uszczykiwania itd. Zresztą, co tam dwumetrowe! Pamiętam jak niedaleko mnie deweloper urządzał ogród przy domu pokazowym zwożąc specjalnymi samochodami zupełnie dorosłe lipy i graby.  Pewnie niejednej osobie marzy się taka szybka przemiana... A ja chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć o pomyśle, który w tę tęsknotę za gotowym ogrodem  świetnie się wpisuje.


Na targach w Gnieźnie mieliśmy stoisko w sąsiedztwie firmy Zielony Płot. Ich płoty są nie tylko zielone, ale przede wszystkim żywe i kwitnące! Wyobraźcie sobie, że właśnie wprowadzacie się do nowego domu lub mieszkania i w czasie kiedy jesteście zajęci dopinaniem formalności, remontem, zakupem mebli czy zapisywaniem dziecka do szkoły ktoś dla Was hoduje rośliny na przęsłach przyszłego płotu lub balustrady. I kiedy już wreszcie znajdziecie czas na cieszenie się ogrodem czy tarasem  nie będziecie skazani na oglądanie śmietnika sąsiadów czy ruchliwej ulicy. Po prostu przyjedzie do Was zielony, gotowy płot.  Przęsła są różnej wielkości, więc można dla nich znaleźć wiele zastosowań. Sprytne prawda?



Na blogu zamieściłam moje zdjęcia niedużych modułów z hali targowej, polecam Wam jednak zajrzeć na stronę firmową http://www.zielonyplot.pl/ i  fanpage Zielonego Płotu

środa, 4 lipca 2012

Ciasny ale własny...

Co? Ogródek, oczywiście.  W czasach, kiedy miałam do dyspozycji jedynie blokowy balkonik o powierzchni 1,6 metra kwadratowego z zazdrością spoglądam w dól na zaanektowany przez sąsiada z parteru "dywanik" trawy. Miał jakieś 3 x 6 metrów, ale zawsze ... Sąsiad cały "dywanik" odgrodził od chodnika rzędem tui, więc teraz ma pewnie zamiast trawy i słońca gęstą zieloną ścianę i cień :)  Na moim balkonie rosły w skrzynkach uratowane od stratowania koparką irysy, a między nimi podjadana przez moje szkraby pietruszka i szczypiorek.  Irysy po przeprowadzce do domu przesadziłam do ogródka - rozmnożyły się i ich "dzieci" zdobią rabatki. No cóż, ogródek który wtedy wydawał mi się tak duży, dziś wydaje mi się znacznie mniejszy :)


Czasami, kiedy odwiedzam znajomych z uporządkowanym, składającym się głównie z krzewów ogrodem nachodzi mnie ochota, aby zmienić mój ogródek na mniej absorbujący. Taki w którym centralnie położony trawnik okalają łagodnymi liniami wysypane korą lub żwirem rabatki z wysokimi krzewami zimozielonymi i niskimi kwitnącymi. Do tego kilka kępek liliowców i irysów, dwa niewielkie drzewka i już... Łatwe do utrzymania, przewidywalne, co roku tak samo ładne. A potem wracam na swoje "chwastowisko" i myślę, jak bardzo taki ogród byłby nie w moim stylu. to nic, że rabaty bylinowe trzeba pielić, że czasem kwiaty rozsiewają się w miejscach gdzie ich wcale być nie miało, że mięta ciągle próbuje zawładnąć całą rabatą a pies podczas upałów kopie dołki pod krzewami żeby mieć się gdzie  ułożyć. Lubię mój ogród taki jaki jest :)


Żabka - wiatraczek to ulubienica moich dzieci. Trochę kiczowata, ale trudno dyskutować z dziecięcymi gustami.







środa, 27 czerwca 2012

Zmiana koloru - lilie wchodzą na pierwszy plan

Pamiętacie jak piałam, że już niedługo mój niebieski ogródek zrobi się czerwono-różowy? Orliki przekwitły, bodziszki już kończą kwitnąć a na pierwszy plan wchodzą lilie i maki.





Na drugim planie niezawodna firletka chalcedońska. Wyrasta do 80 - 90 centymetrów i kwitnie przez kilka tygodni.



W różowo-czerwone klimaty wpisują się też moje róże. Niestety w tym roku kilka krzaczków mocno podmarzło i dopiero dochodzą do siebie :(  Najlepiej przetrwały tegoroczną zimę pięknie pachnące róże  przy tarasie.


niedziela, 10 czerwca 2012

Post piwoniowy

Czerwiec kojarzy mi się z Bożym Ciałem, a to z kolei z płatkami piwonii. Jako dziecko zawsze po procesji zbierałam kilka płatków i wkładałam między kartki w książeczce do nabożeństwa.  Mam tych zasuszonych piwoniowych wspomnień całkiem niezłą kolekcję :)  Z przyjemnością oglądam piwonie na cudzych blogach, więc pozwólcie że pokażę Wam moją kolekcję:








piątek, 8 czerwca 2012

Doniczkowy ogródek ziołowy

Lubię dodawać świeże zioła do potraw. Zimą na kuchennym oknie nie mieści się zbyt wiele, a i hodować je trudno, bo mają tendencję do nadmiernego wyciągania się.  Latem mogę sobie pozwolić na więcej :) Mój doniczkowy ogródek ziołowy chwilowo zagościł na tarasie.








Mięta, tymianek i szałwia rosną w ogrodzie, rozmaryn mam na podłodze tarasu w dużej donicy.  

czwartek, 7 czerwca 2012

Brązowoczerwone kwiaty

Brązowe czy brązowoczerwone kwiaty nie są częstymi gośćmi w ogrodach. Ja zaprosiłam do siebie kilka roślin, o takiej barwie kwiatów.
Pierwsza z nich to kielichowiec wonny. Krzew o ładnych ciemnozielonych liściach i ciekawych kwiatach kwitnących w czerwcu. Kwiaty mają ok 5 cm średnicy i pachną owocowo.







Kolejna  na bordowo kwitnąca roślina to orliki odmiany Ruby Port. Ta urocza bylina kwitnie na przełomie czerwca i lipca. Ma piękne, pełne kwiaty.



Trzecia roślina w moim zestawie to obwojnik grecki - wijące się pnącze. Jego malutkie, pojawiające się w czerwcu kwiatuszki mają bardzo ciekawą formę.







poniedziałek, 4 czerwca 2012

Niebieski początek lata

Pogoda "chwastowa" jak mawia moja znajoma - niby nie za zimno ale za to mokro, więc chwasty rosną na potęgę. Ale jak się tu z nimi rozprawić kiedy ciągle kapie? Wyskoczyłam w przerwie między jedną a drugą burą chmurą na chwilę, żeby nacieszyć oko kwiatami. Początek lata u mnie jest gównie fioletowo-niebieski. Jak tylko ze sceny zejdą tulipany zaczynają kwitnąć irysy, bodziszki, orliki, ogóreczniki, szałwia i kocimiętka.






W głębi widać zwiastuna kolejnego koloru, który niebawem pojawi się  moim ogrodzie. Pełnia lata będzie czerwono-pomarańczowa :)

niedziela, 3 czerwca 2012

Kwiaty bogini Iris

W mitologii greckiej Iris była boginią tęczy. Nic więc dziwnego, że jej imię noszą wielobarwne, wiosenne kwiaty. Irysy fascynowały także secesyjnych artystów, którzy umieszczali je na obrazach, rzeźbach i przedmiotach użytkowych.  Przed moim domem zasadziłam wielkie kępy irysów. Maj kojarzy mi się nieodmiennie z ich niezwykłymi kwiatami.