poniedziałek, 5 września 2011

Ogród na Antylach

Za oknem szaleje nocna burza, pies ze strachu schował się pod moje łóżko, a ja siedząc pod kołdrą piszę o słoneczku na Antylach Holenderskich :)  Ech, życie...
Jeśli spodziewacie się opisów walorów tropikalnej przyrody, zdjęć soczystych owoców i bezmiaru nieskazitelnej zieleni natychmiast przestańcie czytać i zmieńcie stronę. Tu opowiadam o ogródkach na Arubie - wulkanicznej wyspie  z równikowym klimatem, gdzie deszczu w ciągu roku bywa tyle co kot napłakał.
Wyspa ma 33 km długości, leży poza pasmem huraganów a temperatura w ciągu roku jest praktycznie stała - ok. 27 stopni Celsjusza. Na południu i zachodzie wyspy ciągną się piękne, piaszczyste plaże. Tu zwykle mieszczą się luksusowe hotele dla turystów. Północne i wschodnie wybrzeże jest mocno poszarpane przez morze, kamieniste i praktycznie nienaruszone ludzką ręką.





Wyspa nie ma źródeł wody pitnej (rzek, strumieni), dlatego działa tu ogromny zakład odsalania wody morskiej. Dzienny "przerób" to ok 40 tys. ton! W tej sytuacji na regularne podlewanie ogródków mogą sobie pozwolić jedynie najbogatsi.
Jak wygląda krajobraz w takim miejscu zapytacie? Ano tak:



Przyroda musiała się dostosować do trudnych warunków. Drzewa rosnące w głębi wyspy są zazwyczaj kolczaste, natomiast te rosnące na plaży mają niesamowite, powykręcane korzenie. Miejscowi nazywają te drzewka divi divi.


A na piasku rosną... kwiaty. Podobne z wyglądu do naszego powoju.


W głębi wyspy również można spotkać kwiaty. Zazwyczaj na ciernistych roślinach lub kaktusach.  



Środek wyspy, lekko wzniesiony w stosunku do wybrzeży, wypełniają opuncje i kłujace zarośla. 



No a gdzie obiecane ogródki? 
Za płotem, moi drodzy. Ale jakim płotem!
Posesje zwykle otaczają kamienne murki (jako żywo przypominały mi Szkocję). Ale murek to licha obrona zarówno przed wałęsającymi się po wyspie bezpańskimi kozami i osiołkami, jak i ew. złodziejem. 


Co więc robią zaradni arubianie? Sadzą przed murkami żywopłot... z kaktusów. 
Przepis na żywopłot po arubiańsku:

  • zetnij tyle dorodnych kaktusów ile tylko dasz radę
  • potnij je na równe, spore kawałki
  • ustaw wokół domu opierając o murek
  • poczekaj kilkanaście dni - kaktusy muszą wypuścić korzenie
i gotowe. Prawda, że proste? Akupunktura gratis :)



Skoro przyroda mało kolorowa, mieszkańcy Aruby ubarwiają co się da. Mają niezwykle kolorowe domy (poniżej kamienica w stolicy) i wszelkie inne popularne miejsca. Na przykład cmentarze.



Kolorowe są również domy na przedmieściach i pewna buda dla psa:



Przyznajcie z ręką na sercu - czy kochacie aż tak swojego psa, aby sprawiać budę będącą wierną kopią waszego domu? Strach na wróble, studnia i mini płotek z kaktusa naprawdę mnie wzruszyły.

Ogródek można przyozdabiać również tak:


Na obrzeżach plaży muszli leży na tony. Można nimi udekorować niejeden ogródek. 
Najładniejszą ozdobą ogrodów są jednak nie rośliny a  tacy kolorowi lokatorzy:








2 komentarze:

  1. Dziękuję za odwiedzenie mojej stronki i za miłe słowa :)
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. O .... cudne miejsce
    Dzięki za ten post - urzeka mnie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń