poniedziałek, 12 marca 2012

Wyniki Candy

Oj, nazbierało się wpisów :)  Fajnie, odkryłam dzięki temu wiele ciekawych miejsc w necie i bardzo Wam dziękuję za wszelkie miłe słowa. Postanowiłam dorzucić jeszcze jeden wieszaczek - stąd po odrzuceniu powtarzających się postów wygenerowałam dwie liczby z 94 (tyle postów zostało).
I ta-dam:

Wygrywa Skimmia i ania2111  
Gratulacje :)

Ponieważ w zabawie wzięło udział kilka osób spoza naszego kraju postanowiłam ufundować także jedną nagrodę dla obcokrajowca. Postów nie-polskich było 11


Wylosowana osoba to Ana



Do Any pojedzie mały ozdobny woreczek:


Zwycięzców proszę o adresy :)

Wszystkim dziękuję za zabawę.

Na prośbę osób, które chciały wiedzieć gdzie można nabyć taki wieszaczek podaję link www.agohome.pl 

środa, 7 marca 2012

Wizyta w The New York Botanical Garden

Odwiedziliśmy ten ogród latem. Tak dla ochłody, bo upalne lato w Nowym Jorku to koszmar. Central Park już mieliśmy "oblatany" wszerz i wzdłuż, więc wybraliśmy się dla odmiany na Bronx. Wycieczka była udana z kilku powodów, jeden z nich na fotkach poniżej :)
Niestety, z racji pory roku ominęła nas przyjemność oglądania kwitnącego ogrodu rododendronowego, kolekcji magnolii i przepięknych widoków wzgórza obrośniętego kwitnącymi wiśniami i jabłoniami z różnych stron świata. Za wcześnie było też na oglądanie kolekcji chryzantem. Mogliśmy za to nacieszyć oczy setkami kwitnących liliowców w różnych odmianach.


Odwiedziliśmy również ogródek ziołowy, gdzie wśród miododajnych roślin uwijały się pracowite owady.



Ogród skalny, jeden z najpiękniejszych zakątków Ogrodu Botanicznego był akurat w trakcie rearanżacji, mogliśmy go pooglądać przez płotek. To widoczek "po drodze" do części leśnej:


Wstyd się przyznać, ale daliśmy nogę z pięknego różanego ogrodu Peggy Rockefeller Rose Garden gdzie rośnie ponad 600 odmian róż. Nie daliśmy rady w palącym słońcu nacieszyć się tymi cudnymi krzewami. Za to zwiedziliśmy z przyjemnością ogród roślin zimozielonych z imponującą kolekcją iglaków.





P.S. a to nasi przyjaciele z ogrodu:




 

poniedziałek, 5 marca 2012

Jak powstawał mój ogródek

Nie mogę się doczekać, kiedy nadejdą prawdziwie ciepłe dni i będzie można wziąć się za prace ogródkowe. Lubię "grzebać się" w ziemi, sadzić, przerywać, kosić... Nasza działka ma około 700 metrów i sporą jej część zajmuje dom :). Reszta to teren moich "zielonych" eksperymentów ogrodniczych.
Na początku była tu łąka, ze sporą ilością ostów. Dom odkupiliśmy od kogoś kto go zbudował, ale zabrakło mu środków na wykończenie. A miał swoją wizję ogródka. Zgodnie z tą wizją posadził z przodu tuje w gęstym szpalerze a z tyłu kilka tujek, jabłonkę, wisienkę, agrest i porzeczkę. I orzecha, którego natychmiast eksmitowaliśmy przed płot przed domem.


Ogród sąsiadów, założony rok wcześniej był pięknie wypielęgnowany, a u nas było chwastowisko po pas :) Co gorsza jak się okazało w kilku miejscach ogrodu zostały zakopane śmieci z budowy, które musieliśmy wysprzątać. Na tyle ogródka, przy granicy z sąsiadami usypaliśmy wzniesioną rabatę. Zasadziliśmy na niej kilka ozdobnych krzewów, róże i ostróżki.


 






od razu zrobiło się przyjemniej :)  Trawnik, a właściwie pozostałości łąki staraliśmy się regularnie kosić, choć sprawa nie byłą łatwa bo trawa była tam towarem deficytowym. Głównie rósl tam szczaw, pokrzywy, osty i koniczyna. Ale nasz stan portfela nie pozwalał na luksusy posiadania pięknej murawki...

Z czasem rabatę od trawnika zaczęły oddzielać stare podkłady  kolejowe, róże dostały jako podparcie pergolę z kratownicą a na trawniku powstała kolejna rabata kwiatowa.



W ubiegłym roku udało się nam także poprowadzić wreszcie brukowane dróżki wokół domu i można było zrobić "prawdziwy trawnik".