sobota, 27 sierpnia 2011

U schyłku lata

Lata powoli przemija. Szkoda, bo jakoś nie zdążyłam się nim w tym roku nacieszyć. Może jesień okaże się łaskawsza i mniej deszczowa? Porządkuję ogródek i podziwiam piękno natury.






Coraz bliżej do owocobrania. Mniam, mniam... aż mi ślinka cieknie na myśl o naszych małych "kiwi" (owocach aktinidii) i jabłko-gruszkach Nashi. 



Trzymam kciuki za słoneczko - jak będzie jeszcze trochę grzało, owocki będą słodkie ;)




piątek, 19 sierpnia 2011

Boso przez ogródek

Uwielbiam chodzić boso po trawie. Moje dzieci mają to chyba w genach. Biegają na bosaka cały dzień.
A że aura sprzyja...




Na zdjęciach Maja w ogrodzie. Na bosaka oczywiście ;)



czwartek, 18 sierpnia 2011

Opowieści z mchu i paproci

Lato wróciło na chwilę, a u mnie powoli zakrada się jesień. We wtorek kupiłam kilka doniczek wrzosów i małe paprotki.

Część wrzosów trafi do przedogródka, gdzie tworzy się powoli mini-wrzosowisko. Zeszłoroczne nabytki też już tam kwitną. Dotrzymują towarzystwa iglakom i świerczkowi, który kiedyś był świąteczną ozdobą pokoju dziecięcego. Miał wtedy nie więcej niż 10 cm i cały był oprószony sztucznym śniegiem.



 Reszta wrzosów trafiła do doniczek. Zasiliły moje ulubione "gliniaczki", szary koszyk a nawet donice w salonie :)





Paprocie włożyłam do doniczek z niebieskim wzorkiem. Ładnie się prezentują na drewnianej skrzyni. Skrzynia czeka na renowację, a na razie robi za tarasowy stolik.




Reszta paprotek miała trafić do doniczki - rynienki na kuchennym oknie, ale jak to zwykle bywa życie miewa inne plany. Wczoraj byłam z młodszymi córkami na giełdzie, żeby odebrać zamówione do sklepu towary. I tam moje małe skarby w poszukiwaniu swoich różnych "skarbów" zapędziły się w najdalszy zakątek stoiska Berdowskich. A tam, na dolnej półce, w ciemnym kącie stały sobie "omszałe" doniczki. Donice są z żywicy i tylko udają stare zazielenione gliniaczki. Udają doskonale, musiałam popukać aby się upewnić że nie są z gliny. Na razie zakupiłam 3 sztuki, ale chyba wrócę po więcej :)

Pierwszą przymiarkę do wykorzystania donic zrobiłam od razu wczoraj wieczorem. Włożyłam w nie paprotki i jeden z wrzosów. Było całkiem fajnie. Dziś za dnia też mi się podobają... Musze tylko wymyślić czym zastąpić wrzos, bo mi się jakoś średnio komponuje z resztą.






poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Ogrody Szkocji

Znów się zachmurzyło, a mnie przypomniała się....Szkocja. Deszczowa, ale urocza kraina zielonych pagórków, krętych dróżek, kamiennych murków, owiec i wielobarwnych ogrodów. Stosunkowo łagodne zimy i deszcz na przemian ze słońcem stworzyły naprawdę wspaniałe warunki do doskonalenia sztuki ogrodniczej.

Scone Palace w pobliżu Perth otoczony jest pięknym, starym ogrodem po którym przechadzają się pawie. Mnie zachwycił szczególnie dwukolorowy bukowy labirynt z centralnie posadowioną fontanną - Murray Star Maze. Zaprojektowany przez Adriana Fishera w kształcie pięcioramiennej gwiazdy, gdzie ponad 2000 drzewek tworzy unikalny wzór zaczerpnięty z tradycyjnego tartanu (materiału z którego wykonuje się m.in. kilty).



Ogromne wrażenie robią też na zawiedzających potężne, kilkusetletnie drzewa. W parku spotkaliśmy wiele pawi, jednak ten biały paw wybrał sobie za tło do pozowania czarną limuzynę na podjeździe zamku :)


Dla odmiany ogrody zamku w Crathes (okolice Aberdeen) reprezentowały to, co zwykliśmy określać mianem "ogrodów w stylu angielskim". Wgłębniki wypełnione równiutko przystrzyżonym trwanikiem, formowane cisy, ogród bylinowy za murem, różane łuki, żwirowe ścieżki etc.





Ech, w takim otoczeniu każdy chciałby się poczuć jak właściciel szkockiego zamku :)





wtorek, 2 sierpnia 2011

Kwiaty słońca

W moim ogródku zagościły nasze własne, prywatne słoneczka. I to całą gromadą! 
Słoneczniki, bo o nich mowa - od greckiego helios, oznaczającego słońce i anthos, czyli kwiat. Wyrosły pod samo niebo. A przynajmniej takie ma się wrażenie stojąc pod nimi. Trzy metry z ogonkiem. Kto by się spodziewał, przy takiej marnej pogodzie jak tego lata. 
Przed wielkoludami rosną trochę mniejsi, ozdobni kuzyni. Dla kontrastu wybarwione w różnych odcieniach brązu.



Cieszę się bardzo, że je zasiałam, bo to niezwykle radosne kwiaty.
I tak mi się jakoś słonecznie robi, kiedy wyglądam przez kuchenne okno :)